wtorek, 11 września 2012

3.


Obudziłam się o dziesiątej dnia następnego. Pierwszy raz byłam taka wypoczęta, podniosłam lekko głowę. Spałam na torsie Tomlinsona, więc co się dziwić, że było mi tak wygodnie. Powoli, ale zdecydowanie wyszłam z łóżka, aby nie obudzić Louisa. Ten się tylko przewrócił na drugi bok i spał dalej, dla mnie lepiej. Zajrzałam do swojej szafy, aby wybrać jakieś w miarę wygodne ciuchy. Postawiłam na luźną tunikę, krótkie jeansowe spodenki, conversy i getry. Z przygotowanymi ciuchami zatopiłam się w łazience. Umyłam włosy, wysuszyłam je, a nawet zrobiłam lekkie loki. Ubrałam się w ciuchy, spryskałam się ulubionym perfufem i wyszłam z łazienki. Louis spał dalej, nie chciałam go budzić, wiedziałam, że przed dwunastą obudzi się sam. Zgarnęłam z pokoju laptopa i zeszłam z nim do kuchni. Mama się po niej kszątała i podśpiewywała piosenkę One Direction, nawet nie jest świadoma, że Louis gra w tej kapeli. Uśmiechnęłam się do mamy i zajęłam miejsce przy stole.
- co taka szczęśliwa jesteś mamuś?
- dostałam pracę!
- ojej, nawet nie wiesz jak się cieszę.
- ja też kochanie, ja też. spakowana już?
- chyba nic nie biorę, mam jakieś tam oszczędności, więc odświeżę swoj garderobę.
Mama na chwilę wyszła z kuchni, ale wróciła z białą, dość grubą kopertą. Wręczyła mi ją mówiąc, że nie muszę dziękować po czym wzięła swoją kurtkę i opuściłam dom. Nic z tego nie zrozumiałam. Otworzyłam kopertę, a w niej było mnóstwo pieniędzy ( jak dla mnie .. ). Zszokowałam się, ale w głębi duszy byłam wdzięczna mamie, że o mnie pomyślała, pewnie wiedziała, że coś się kroi w Londynie, że już nie wrócę do Doncaster na stałe.
Weszłam na stronę linii lotniczych Doncaster, zarezerwowałam bilety na 18 w pierwszej klasie, specjalnie dla Louisa się poświęciłam. Miałam takie szczęście, że w dzisiejszym dniu była promocja i płaciło się tylko za jeden bilet, a drugi był gratis. Wykonałam przelew, a po chwili dostałam informację, że bilety będą gotowe do odbioru o godzinie siedemnastej w kasie biletowej nr 3. Weszłam jeszcze na twittera i facebooka, dodałam jeden krótki post ' welcome london ' i zamknęłam laptopa. Wstałam od stołu, wyciągnęłam z lodówki wszystko co potrzebne do śniadania. Chcialam zrobić naleśniki z czekoladą i dużą białą kawę, bo wiedziałam, że Louis ją uwielbia. Uwinęłam się ze śniadaniem do 11, włożyłam wszystko na tacę i udałam się na piętro. Kopnęłam lekko drzwi do swojego pokoju, Louis dalej spał, ale musiałam go obudzić. Podeszłam do niego i zaczęłam nucić ich piosenkę ' gotta be you ' , zaczął coś mamrotać, ale nie bardzo zrozumiałam. Pocałowałam go lekko w policzek, otworzył oczy i się uśmiechnął.
- możesz mnie tak budzić codziennie Van.
- chyba śnisz Louieh. zrobiłam Ci śniadanie, cieszysz się?
- jesteś najlepszą przyjaciółką pod słońcem, zjesz ze mną?
Kiwnęłam głową, usiadłam obok Louisa na łóżku, a głowę ułożyłam na jego ramieniu. Zaczął mnie karmić jak małe dziecko,w duchu się cieszyłam, bo wiedziałam, że nie zapomniał. Zawsze tak robiliśmy w dzieciństwie. Oczywiście każde z nas było burdne od czekolady, ale jakoś nas to nie obchodziło.
- cieszysz się, że dzisiaj się uwolnisz od Doncaster?
- nawet nie wiesz jak bardzo.
- tylko jest jeden problem..
- jaki?
- mam dla Ciebie pokój, ale w stanie surowym. Przemęczysz się te kilka dni ze mną, zanim zostanie skończony?
- mogę spać na kanapie, a nawet w hotelu.
- chyba Cię coś boli Monroe, nie ma bata. Muszę jeszcze zamówić bilety, a Ty spakować.
- bilety są już zamówione, opłacone, a ja wezmę tylko kilka rzeczy. Chcę odświeżyć szafę, więc będziesz musiał mi pokazać gdzie są centra handlowe w Londynie.
- że co? jak to są bilety? van, jesteś tam moim gościem. oddam Ci co do grosza, a na zakupy pójdziemy jutro. RAZEM. musisz wybrać kolory do pokoju, dodatki. chyba ze chcesz niespodziankę.
- nie denerwuj się na mnie, chciałam dobrze. obojętnie mi to.
Zaczęłam wstawać z łóżka, bo nie chciałam ciągnąć dalej kłótni z Louisem. Jednak ten złapał mnie za rękę i wylądowałam wprost na jego twarzy, stykaliśmy się czołami i nosami. Dość niezręczna sytuacja, jednak Louis tego nie zmienił. Wysyczał tylko ' jesteś uparta, ale właśnie za to Cię kocham. ' po czym pocałował mnie w nos i wstał. Czułam, że robi mi się gorąca. Monroe, ogarnij się. Louis to tylko twój p r z y j a c i e l .
Siedziałam dalej na łóżku i patrzyłam jak Louis sprząta w moim, jeszcze moim pokoju. Spakował wszystko co wczoraj wyjął i udał się do łazienki ze świeżymi ciuchami. Spakowałam do torby to co jest dla mnie ważne, zdjęcia z Louisem, z Mel, z mamą i dziadkami, a do tego laptopa i ładowarkę. Telefon zostawiam w Doncaster, ledwo się trzyma, więc zaraz wybiorę się z Louisem po nowy. Rozejrzałam się jeszcze po pokoju, wszystkie wspomnienia wróciły, jednak cieszyłam się na wyjazd do Londynu, mogłam rozpocząć nowe życie. Wzięłam do rąk stary telefon, wybrałam numer Mel i napisałam sms'a ' chciałam Ci tylko powiedzieć, że wyjeżdżam do Londynu. Chcę zacząć nowe życie, mam nadzieję, że nie jesteś za mnie na to zła. Jestem pewna, że Louis mnie nie skrzywdzi. Kocham Cię Mel, nadal jesteś moją przyjaciółką. Nigdy niezapomnę tych wszystkich wygłupów, byłaś i nadal jesteś ważną osobą w moim życiu. Vanessa.' Poczułam na policzkach słony płyn, w tym samym momencie drzwi od łazienki się otworzyły, otarłam łzy i odwróciłam się za siebie. Louis był już zwarty i gotowy.
- idziemy jeszcze do miasta, muszę kupić nowy telefon.
- pozwolisz, że ja to zrobię, za te bilety?
- muszę?
- musisz, bez maurdzenia. Potem idziemy do mojej mamy, muszę się z nimi pożegnać.
- mam nadzieję, że Jay i dziewczynki nie będą mieć mi za złe, że ich brat już wyjeżdża.
- mam przecież tyle wolnego jeszcze, że mama może przyjechać z dziewczynami do Londynu, zawsze są tam mile widziane, ale już nie dramatyzuj Van. idziemy po nowy telefon.
Wyszliśmy z mojego pokoju, zabrałam torbę, wyszliśmy, zamknęłam drzwi i udaliśmy się do sklepu z telefonami. Szłam z Louisem pod rękem, śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Podeszło kilka fanek, pytało się co nas łączy, ale my nic nie odpowiedziliśmy, nie musimy się z niczego tłumaczyć. Weszliśmy do sklepu, oślepłam. Tam było tyle cudnych telefonów, że nie wiedziałam na co mam się zdecydować.  Louis to zauważył podszedł do lady, coś tam powiedział. Facet dał mu telefon spod lady wyjął obudowę, zapakował i wyszliśmy. Usiedliśmy na ławce w parku, Louis wręczył mi siatkę i dyskretnie przyglądął się mojej reakcji. Wyjęłam z siatki nowiutkiego Iphone 4s, a do tego obudowę z brytyjską flagą. Niezważając na komplikacje pocałowałam Louisa w usta, a on tego nie zkaończył. Całowaliśmy się chwili, gdyby nie dźwięk telefonu Louisa całowalibyśmy się dalej. Odwróciłam głowę w drugą stronę, bo wiedziałam, ze mam całe czerwone poliki. Louis rozmawiał z Harrym, bynajmniej tak mi się wydwało, bo pojawił się zwrot ' Hazz, wracam dzisiaj,ale nie sam. Nie to nie jest Eleanor, mówię prawdę. Tak, dzisiaj. wieczorem, pa.'
Odwróciłam się w strone Louisa, popatrzyłam się na niego, chciałam zapytać się kim jest Eleanor, ale on mnie ubiegł.
- Eleanor to moja była dziewczyna, przeszłość. Oszukiwała mnie, zdradzała. Tak bardzo mnie kochała, a po nocach pieprzyła się z kim popadnie. Nie chciałem w to wierzyć, jednak jedna życzliwa fanka napisała do mnie dziwną wiadomość, gdzie był adres miejsca i godzina. Nie miałem nic do stracenia, udałem się tam z Harrym. Zobaczyłem.. sam wiesz co, na drugi dzień z nią zerwałem. Dzwoniła, pisała że mam tego nie robić. W końcu zmieniłem numer telefonu, nękała chłopaków. Oni zrobili to samo, w końcu dostała zakaz zbliżania się do nas i grzywnę za prześladowanie sławnych osobistości, to by było tyle.
Nic nie powiedziałam, przytuliłam mocno chłopaka i szepnęłam do ucha, ze ja się tak nigdy nie zachowam. Złapał mnie za rękę, ucałował w paliczki i podciągnął do góry. Złożył lekki pocałunek na moich spiechrzniętych ustach i udaliśmy się do jego mamy.
Jay była szczęśliwa, że Louis jedzie ze mną, a za tydzień miała dojechać do nas z dziewczynkami na kilka dni. Pożegnaliśmy się z Jay, bo na zegarku wybiła szesnasta, a musieliśmy jeszcze iść do mnie, pożegnać się z moją mamą i wziąć bagaże. Nie odzywaliśmy się do siebie, może to był efekt podekscytowania, że po dwóch lata żadnego kontaktu mieliśmy ze sobą zamieszkać w Londynie w jego mieście, które dla mnie było zupełnie obce. Zatrzymałam się przed domem, Louis zrobił to samo. Przytulił mnie mocno, wiedział, że będę tęsknić. Tutaj spędziłam najlepsze chwile w życiu, teraz mogło być lepiej, mogłam zapomnieć o horrorze z domu. Mogłam wszystko, chciałam to wykorzystać. Weszliśmy do mojego domu, mama już czekała z naszymi bagażami na dole. Zaoferowała się, że nas odwiezie. Louis jak na faceta przystało zapakował wszystko do samochodu, usiadłam na tyłach z Louisem, aby nie czuł się odrzucony.
Na lotnisku byliśmy punkt 17, odprawa zaczynała się za 15 minut, ale musieliśmy odebrać bilety. Właściwie ja musiałam, bo były na moje nazwisko. Pożegnałam się z mamą, byłam twarda. Nie płakałam, jednak moja mama tak. Louis powiedział, że będzie się mną opiekował, że nic mi się nie stanie. Pomchałam mamie ostatni raz i udałam się do kasy. Odebrałam bilety, miała pani wskazała nam drogę do terminalu, gdzie odbędzie się odprawa. Podziękowałam za wskazówkę i udałam się z Louisem w danym kierunku. Z nerwów ściskałam go za rękę, bałam się. Pierwszy raz do Londynu, pierwszy lot samolotem.




Odprawa minęła szybciej niż myślałam. Po chwili siedzieliśmy już w samolocie. Wtedy się rozluźniłam, start nie był taki zły, a sam lot miał trwać siedemdziesiąt pięć minut. Rozmawiałam z Louisem o ich domu, opowiadał mi jak jest, jednak nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Z głośników wydobył się głos stewardessy, że mamy zapinać pasy, bo za chwilę lądujemy. Nie zauważyłam gdzie minęła ta godzina, rozmowa z Louisem mnie pochłania, nawet nie wiem, że mija tyle czasu. Oznacza to, że jeszcze się sobą nie nacieszyliśmy. Wylądowaliśmy na Heathrow, fanki już wiedziały, więc musieliśmy skorzystać z pomocy Andyego - ochroniarz chłopaków. Zapakowaliśmy się do samochodu, mknęliśmy ulicami Londynu. Wszystko było takie piękne, dopiero teraz uwierzyłam, że znajduję się w Londynie. Po godzinnej jeździe samochodem zatrzymaliśmy się pod wielką posiadłością. Opadła mi szczęka, z tego co opowiadał Louis.. zdziwiłam się, wszystko wydawało sie takie małe, a teraz? Przecież to nie jest dom, a pałac królowej Elżbiety. Andy wziął nasze bagaże, a Louis wziął mnie za rękę. Oprowadzał mnie po domu, pokazał swój pokój i Harrego, reszta była zamknięta na klucz, w razie napadu psychicznych fanek na dom chłopaków. 



dodaje 3, może spodoba się bardziej niż 2. luv :)
jakies pytania? kontaktujcie się z domką. 
gg: 42177177
tt : @diisable

9 komentarzy:

  1. wszyscy siedzą na informatyce i komentują bloga dośki, jakie to romantyczne. <3

    podoba mi się, chociaż nie lajkuje one direction, ale to wciąga! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. weź, czerwonka się na mnie gapi. on coś wie :< hahaha

      Usuń
  2. 'zróbcie html i coś tam dalej, zobaczymy ' tsa bum, jebajta się, czytam bloga dośki i jaram się niall jedzeniem <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. horanowe love, niech zgadnę.. Karolina? wiem że to Ty chujku <3

      Usuń
  3. thaaaaaaats it. czemu nie zaczęłaś pisać wcześniej, zaraz Ci zajebie dziennikiem 2c to zoabczysz kujwa :<

    loooooove you soooooooo sooooo much <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. grozisz mi? idę do pani pedagog, wtedy Cie zje, wiesz? :D

      love u too :D

      Usuń
  4. Świetny <3 Czekam na nn :DD Pozdro :**

    OdpowiedzUsuń